Widzisz, to nie jest tak, że nagle stajesz się dorosły z dnia na dzień. Nagle przestajesz żyć dniem,a zaczynasz tygodniem,miesiącem, rokiem, do wypłaty.
Niestety zazwyczaj jest to proces nieodwracalny. Pozornie jesteś tą samą osobą ale już nie bawią Cię wyjścia i upijanie się na umór.
Teraz już wystarczy butelka wina raz na 3 miesiące i raz w tygodniu piwo. Tak jest dobrze, spokojnie, monotonnie.
Pewnego dnia, takiego jak dzisiaj jednak coś na dnie duszy zaczyna grać. Ciche nuty przeszłości próbują przebić się przez mur nad którym, solidnie pracowałeś. W końcu gdy nastaje cisza w budynku, leżąc w łóżku wspomnienia znajdują szczelinę, na tyle dużą by uszkodzić fortecę. Zmęczony zniszceniami nie będziesz w stanie zastanawiać się jej stanem, aż do chwili...No właśnie...
Zaczynasz się zastanawiać jak ludzie, za których zniósłbyś każde cierpienie, odeszli. Po prostu. Traktując Cię niczym filiżankę z utrąconym uchem, wrzuconą bez namysłu do kosza bo przecież ma inne lepsze, mniej zwyczajne.
Znosisz to pierwszy raz. Po prostu zapominasz. Zaczynasz ufać, nic dla Ciebie nie znaczy i nigdy nie będzie. Po pewnym czasie kolejna szczelina pęka w identyczny sposób jednak nie przez ten sam powód.
Próbujesz jakoś to tłumaczyć.
Żadnego wyjaśnienia nie ma.
Forteca pozornie, resztką uciszonych emocji zostaje przywrócona do życia.
Zrozum, los jest zagadką z różnymi kolorami świateł iskrzących się gdzieś, tam na horyzoncie.Momentami wszystkie są złudzeniem, odbiciem światła. Z pozoru sami decydujemy, która barwa będzie dominowała na naszej drodze. Zapominamy jednak często też, że pozostali ludzie mogą ją modyfikować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz