czwartek, 23 stycznia 2014

Coś się kończy...

Zastanów się.

Jak bardzo jesteśmy w tym wszystkim osamotnieni. 
Siadając wieczorem do komputera jedynym naszym rozmówcą jest nasz umysł. Jedyne osoby, które mogły z Tobą porozmawiać dawno zniknęły ze scenariusza. Niestety wracają jak bumerang ich zjawy i pogłebiają to okropne uczucie. 
Jedyne na co teraz masz ochotę to płakać i krzyczeć.
Tak też zrobisz. Niestety jedynie w wyobraźni.
Wszystko wokół czego, kręcił się cały Twój wszechświat odeszło gdzieś, gdzie nie ma miejsca na choćby jedno, lekkie wspomnienie wspólnych chwil.
Rzeczywistość wylewa kubeł zimnej wody, wiesz, że już niczego nie da się odwrócić. Cała ta determinacja by wszystko naprawić jest zbędna, tak samo jak czyny, które nie winny były się pojawić.
Dręczące pytania bez odpowiedzi. Nigdy ich nie otrzymamy, musimy zamknąć się w swych fortecach i czekać aż fortuna wezwie i zakręci swym diabelskim młynem.
Z drugiej strony...może to wszystko, wymykało się powoli spod kontroli? Zaczeło biec, mimo swego kalectwa, w tempie tak szybkim, iż zakończenie z góry było przesądzone.
a może...może jednak strach zapanował nad całą tą autostradą. Zaszklił nam oczy i niepotrzebnie pozbawił złudzeń. Wywołując mgły na zazwyczaj przejrzystej przestrzeni kazał słabszemu z nas zawrócić. 
Mimo, pozornego poczucia bezpieczeństwa, nie znamy miłości. Zbyt wiele się stało, zbyt mało odwagi by spojrzeć w oczy. 
Bym mogła zrobić. Bez wstydu. Płaczu. Twoich żali.
Dziś wiemy jedno, ktoś z nas jest samotny będąc w tłumie krzyczących zewsząd osób. Być możę...
Chciałabym się dowiedzieć.

To moja historia, chcę teraz poznać Twoją.