środa, 4 grudnia 2013

Coś

Widzisz...to jest tak, że pewnego dnia...
Brzmi jak bajka? 
...budzisz się, robisz to co zwykle. Kupujesz chleb, bułki, przychodzisz do domu kręcisz się po podwórku, wracasz na śniadanie. Niby wszystko gra. Siadasz, jesz. 
Cisza.
Tylko ona jest czymś, czego wcześniej nie doświadczyłaś.
Jeszcze raz.
Budzisz się, kupujesz chleb, tyle samo co zwykle- ale o jeden za dużo. Chodzisz po podwórku,jak co dzień- jednak nie wita Cię swojskie "Dzień dobry!". Śniadanie, niczym nie różniące się od innych- a tak inne bo samotne.
Rozumiesz?
W pewnym momencie codzienne czynności tracą swój urok. Brakuje im czegoś. Kogoś.
Pozornie żyjemy, przyzwyczajamy się. Momentami jednak pojawia się cisza, której wcześniej przecież nie było. Wchodzisz do pokoju/domu , odruchowo spoglądasz w jedno miejsce ale tam nikogo nie ma. Z przyzwyczajenia wracając, spoglądasz w kierunku gdzie powinno świecić się światło-ciemno. Z dnia na dzień już nie masz komu gotować obiadu, kupować jeden o ten jeden chleb więcej, a i tak to robisz bo tak było zawsze. Masz ochotę iść porozmawiać, posprzeczać się, pośmiać ale do kogo? Nikt inny tak nie potrafił ze zwykłej zupy wyczarować najwspanialszego smaku, uśmiechnąć się tak serdecznie, że wszystkie smutki topniały od ręki.
To właśnie takie chwile uświadamiają tą pustkę i bezradność. 
Najbardziej bolą te niewypowiedziane słowa, z którymi zwlekało się zbyt długo.
Trzeba iść do przodu, jednak przeszłość traktować jako cenny skarb, z którego wyciągamy najpiękniejsze wspomnienia.
Kim bylibyśmy bez nich? Pustymi ciałami, które potrafią żyć jedną chwilą, jedną łzą, śmiechem, krzykiem. Pozbawieni bylbyśmy zapierających dech w piersi książek, filmów, piosenke. One są właśnie wpomnieniami.

Pamiętaj. Teraz już wiesz.